Blog > Komentarze do wpisu
Klub z Kawą nad Książką

O tym, że takie kluby istnieją, dowiedziałam się na stronie Miasta Słów. Przeglądam sobie - Warszawa, Katowice, Poznań, Gdańsk... A Szczecina nie ma.

Dlaczego?

W końcu w Szczecinie też się czyta, nie? Ale! Ale z doświadczenia wiem, że ludziom o wiele łatwiej jest złorzeczyć i marudzić, że "tu się nic nie dzieje, no nic dosłownie, zero czegokolwiek!" niż ruszyć szanowną i działać. Mało tego, łatwiej jest marudzić, że nic się nie dzieje, ale na pytanie kiedy ostatni raz byłaś (marudami okazały się kobiety) w filharmonii/teatrze/muzeum słyszałam niedomiennie "Ależ ja nie mam czasu! Ja mam dziecko!". No ok, a przynajmniej na jakiejś plenerowej imprezie? A skąd! Nie ma czasu, mam dziecko. Problem w tym, że dziecko na imprezie plenerowej bawi się świetnie. Gdyż zawsze jest specjalny dla dzieci program. 

Jako że cokolwiek niezdecydowana i nieśmiała jestem (a cała moja butność to przykrywka, właśnie się wydało), to zastanawiałam się blisko miesiąc. Czy warto? Jakie za, jakie przeciw?

Ale, koniec końców zdecydowałam się i z dumnym tytułem "koordynatora Fundacji "Miasto Słów" na zachodniopomorskie" założyłam Szczeciński Klub z Kawą nad Książką.

Idea prosta jak promień słońca - wybieramy książkę, czytamy, a później spotykamy się w miłej kawiarence i omawiamy książkę i wrażenia. Pod koniec spotkania każdy proponuje książkę na następne spotkanie która jest wybierana albo drogą losowania, albo większością głosów i tak w kółko.

Wstęp wolny.

Oczywiście okazało się, że w teorii wygląda wszystko prosto. W praktyce znalezienie lokalu, który będzie niedrogi, niegłośny, pomieści do dziesięciu osób bez kompletnej reorganizacji pomieszczenia, ma szerki wybór w menu oraz będzie czynny, przykładowo w niedzielę okazało się niemal niemożliwe. Z ratunkiem przychodzą herbaciarnie, które spełniają przynajmniej cztery wymagania. Nie są czynne w niedziele.

Pozycja na następne spotkanie jest proponowana na początku spotkania, gdyż co niektórzy nie mogą się doczekać, marudząc jak dziecko podczas wieczerzy wigilijnej, bo chciałoby już otworzyć prezenty, a tu dopiero barszczyk...

Pozycje omawiane też odstają trochę od tego, co zazwyczaj proponują Kluby z innych miast. Jest postapokalipsa, jest i Haszek, i Pamuk, teraz będziemy omawiać "Ring" Koji Suzuki (Suzukiego?), a w marcu "Front Wschodni" Degrelle'a. 


wtorek, 07 lutego 2012, epilia
Tagi: Klub książka

Polecane wpisy

Komentarze
2012/02/07 11:04:32
Właśnie niedawno dostałem zaproszenie na pierwsze spotkanie KzKnK w Kielcach, więc wysyp :)
-
2012/02/07 11:40:49
Udało mi się namówić miłośniczkę do założenia kieleckiego oddziału :-).
-
2012/02/07 11:50:31
Na razie nie mam dostępu do książki, a i nie wiadomo co też los w marcu przyniesie, więc tylko wstępnie obiecałem wstąpić :)
-
2012/02/07 14:12:28
Może ktoś z Biblionetki ma?
-
2012/02/07 19:47:56
Dam radę. Na Alle za grosze :)
Darmowy licznik odwiedzin