Blog > Komentarze do wpisu
PUF

W kwietniu w Szczecinie odbył się konwent. Nieduży, jednodniowy, nazywał się Pałacowy Uniwersytet Fantastyczny.

Co może być ciekawego na takim lokalnym, jednodniowym konwencie? - pomyślałam.

O jak się miło rozczarowałam! Było wszystko, co być powinno. Był cosplay, były ciekawe prelekcje (na jedną nie mogłam pójść, czego żałuję do dziś), był blok gier planszowych, były warsztaty wyplatania i pisma gotyckiego.

Na warsztatach pisma gotyckiego byłam i dzięki Karolinie, która ma zapędy twórcze i prosty gotyk jej nie wystarczał, zaczęłam rysować (bo raczej nie możemy tu mówić o pisaniu) bardziej ozdobne litery, które bardziej wyglądały na witrażyki niż na alfabet. No chyba że chiński.

Poza tym - po raz pierwszy miałam swój wkład w konwent i poprowadziłam spotkanie autorskie.

Jakimś cudem udało się znaleźć pięciu szczecińskich autorów fantastyki, z czego na konwencie pojawiła się czwórka.

Kolega organizujący konwent poprosił mnie, bym poprowadziła jedno spotkanie. Zgodziłam się. Książkę dostałam z odpowiednim wyprzedzeniem, zaczęłam czytać i...

O Boże, na co ja się zgodziłam?! Toż to słabe takie, jak ameba. Wydane przez jakieś vanity press, z mnogością przecinków w miejscach nieodpowiednich, błędów ortograficznych... Stylistyka też miała w tym czasie urlop. Fabuła oklepana tak, że była już całkiem fioletowa od siniaków. Zamysły fabularne kompletnie bez sensu.

I co ja mam powiedzieć tej autorce? Bo najchętniej to bym zakazała jej publikowania i sięgnięcia po książki w stylu "Gdzie postawić przecinek?"

Organizatorka trochę się przestraszyła, gdy jej to wszystko powiedziałam. Razem ułożyłyśmy kilka pytań, kilka innych zdobyłam od znajomego, który spotkania autorskie kiepskich debiutantów nierzadko prowadził. Postanowiłam skupić się na najlepszych fragmentach.

Rozmowa potoczyła się szybko i o dziwo - łatwo. Pytania same się pchały, autorka odpowiadała chętnie i dużo. Po godzinie, która nie wiadomo kiedy minęła, organizatorka rzuciła się z gratulacjami i hasłem "Chcę panią częściej!"

Udało się.

Cały PUF się udał :-).

środa, 21 czerwca 2017, epilia

Polecane wpisy

  • Z pracy

    Wpisuję karty katalogowe do komputera, żeby czytelnik mógł z domu spokojnie sprawdzić...Na jednej z kart tytuł: "Polska pod rządami królów elekcyjnych do S

  • Cirque de Soleil

    Gdy tylko z koleżanką dowiedziałyśmy się, że do Polski ma zajechać nasz ulubiony cyrk, w dodatku z najlepszym programem "Alegria", od razu postanowiły

  • Wilkołaki

    Jest taki system RPG, w którym gra się wilkołakami. Stroniłam od niego, gdyż nie podobała mi się wizja kobiety zmieniającej się w jakąś bestię wyjącą do księżyc

Komentarze
qd
2017/06/21 16:29:29
O proszę, ciekawe wszystko! A najciekawsze nie zadane pytanie: czy ktoś tę książkę kupuje? Bo wyobrażam sobie, że została wydrukowana żywcem z pliku autorskiego, bez cienia redakcji i korekty. I podejrzewam - nakładem własnym autorki.
-
2017/10/10 13:00:06
Właśnie korektę i redakcję na stronie redakcyjnej podano. Korektorki były dwie i autorka była bardzo zadowolona z ich pracy. I podobno nie wydała nawet złotówki, w co wątpię, jako że znalazłam stworzoną przez nią zbiórkę na wydanie owej książki.
Z gorszych wiadomości - właśnie wychodzi kontynuacja...
Darmowy licznik odwiedzin